Nie musisz umieć tańczyć, żeby zacząć. Wystarczy, że dasz sobie szansę

Przez trzy lata prowadzenia zajęć tanecznych dla dorosłych obserwuję, jak zmieniają się moje kursantki. Nie tylko coraz lepiej radzą sobie z krokami i choreografiami. Z czasem zaczynają poruszać się swobodniej, odważniej interpretują muzykę i coraz częściej dodają do tańca coś od siebie.

Lubię patrzeć na tę zmianę, bo przypomina mi, że nie trzeba być tancerką, żeby zacząć tańczyć. I nie trzeba mieć wyjątkowych zdolności, żeby tańczyć bardzo dobrze.

A jednak wiele osób długo nie decyduje się na pierwszy krok.

„Nie jestem wystarczająco gibk_”. „Nie mam poczucia rytmu”. „W moim wieku trudno będzie mi nauczyć się nowych kroków”. „Nie zapamiętam całej choreografii”.

Może któraś z tych myśli jest Ci znajoma? Być może od dawna masz ochotę spróbować, ale wyobrażasz sobie, że na zajęciach wszyscy będą wiedzieć, co robić, tylko nie Ty.

Z mojego doświadczenia wynika, że właśnie takie wyobrażenia potrafią skutecznie powstrzymywać przed spróbowaniem czegoś, co mogłoby sprawić mnóstwo radości.

 

Zdjęcie przedstawia 5 kobiet z parasolami podczas zajęć tanecznych

Od pierwszych kroków do własnego stylu

Na moje zajęcia przychodzą (na razie wyłącznie:) kobiety , które na co dzień pracują w różnych zawodach, prowadzą firmy, wychowują dzieci, wnuków i mają mnóstwo innych obowiązków. Zwykle nie przychodzą z gotowymi umiejętnościami tanecznymi. Przychodzą z ciekawością, chęcią ruchu i czasem z niemałą obawą, czy sobie poradzą.

Zaczynamy od podstaw. Krok po kroku poznajemy ruch, uczymy się koordynacji i pracy z muzyką. Nie wszystko od razu wychodzi. Bywa, że trzeba coś powtórzyć kilka-naście razy, czasem pomylić strony, zgubić rytm i zacząć jeszcze raz.

I właśnie w tym nie ma niczego niezwykłego. Tak wygląda nauka.

Z czasem przychodzi jednak moment, kiedy nie trzeba już myśleć o każdym ruchu z osobna. Ciało zaczyna lepiej reagować na muzykę, kolejne kroki stają się bardziej naturalne, a w tańcu pojawia się miejsce na własne pomysły.

To, co na początku wydawało się trudne, nagle staje się możliwe. A później przychodzi ochota na więcej.

Kiedy choreografia staje się czymś więcej niż układem kroków

Właśnie teraz pracujemy nad choreografią do Singin’ in the Rain.

Układ ten wymaga połączenia wielu elementów: rytmu, przemieszczania się w przestrzeni, wykorzystania rekwizytu, odpowiedniego wyczucia muzyki i swingu.

Jest co zapamiętywać i nad czym pracować.

A jednak obserwuję, z jaką naturalnością panie odnajdują się w tej choreografii. Widzę coraz więcej swobody, pomysłowości i własnej interpretacji. Nie skupiają się już wyłącznie na tym, żeby wykonać kolejny krok we właściwym momencie. Zaczynają bawić się ruchem, muzyką i tym, co same mogą wnieść do tańca.

I to jest dla mnie jeden z najciekawszych momentów w nauce.

Bo choreografia to nie tylko ciąg kroków do zapamiętania. To również emocje, charakter, gest, spojrzenie i sposób, w jaki każda osoba interpretuje muzykę. Dwie osoby mogą zatańczyć ten sam układ, a mimo to każda opowie nim coś innego.

Nie chodzi o to, żeby od razu wszystko wyglądało doskonale. Najważniejsze jest dla mnie, aby z czasem poczuć się na tyle swobodnie, by poza odtwarzaniem ruchów zacząć wyrażać siebie.

Nie musisz być gotowa, żeby zacząć

Warto dać sobie przestrzeń na naukę. Nie zakładać z góry, że czegoś nie potrafimy, tylko dlatego, że nigdy wcześniej tego nie robiliśmy.

Nie każda z nas będzie tańczyć zawodowo i nie o to przecież chodzi. Każda natomiast może nauczyć się więcej, niż początkowo przypuszcza.

Może poprawić koordynację, rozwinąć pamięć ruchową, oswoić się z muzyką i odkryć przyjemność płynącą z coraz swobodniejszego poruszania się.

A przy okazji przekonać się, że nie trzeba być dobrą we wszystkim od pierwszej próby.

Jeśli od dawna myślisz o tańcu, ale powstrzymuje Cię brak pewności siebie, obawa przed pomyłkami albo przekonanie, że zaczynasz zbyt późno, nie musisz dziś rozstrzygać, czy masz talent.

Daj sobie szansę sprawdzić, czego możesz się nauczyć.

Nie musisz przychodzić na zajęcia z poczuciem rytmu, znajomością kroków ani gotowością do występowania na scenie. Wystarczy ciekawość i zgoda na to, że na początku możesz czegoś nie umieć.

Reszta może przyjść z czasem.

Bo czasem największą przeszkodą nie jest brak umiejętności, ale przekonanie, że nie potrafimy, zanim jeszcze spróbujemy.